Mieszkanie dla studenta

Marek Wielgo
22.08.2012 14:31
A A A Drukuj

Fot. Shutterstock

Minęły już czasy, kiedy studenci zadowalali się stancją lub bardzo skromnym lokum na peryferiach miasta. Nie zmieniło się jedno: zarówno wynajmujący mieszkania, jak i potencjalni najemcy wciąż muszą uważać na oszustów.
Sierpień i wrzesień to tradycyjnie okres największego ruchu na rynku wynajmu mieszkań, bo wówczas umowy finalizują dziesiątki tysięcy studentów. Co ciekawe, z ankiety przeprowadzonej przez serwis nieruchomości Szybko.pl, agencję Metrohouse & Partnerzy, serwis Students.pl oraz Parlament Studentów RP w ramach akcji "Wynajmuj bezpiecznie" wynika, że bardzo duża grupa młodych ludzi, bo aż 43 proc., kontynuuje wynajem. - Nie jest więc regułą, że w celu zaoszczędzenia 1000-1500 zł, studenci zrywają umowy wynajmu i szukają kolejnego mieszkania od nowego roku akademickiego - komentuje Marta Kosińska z Szybko.pl.

Rosnące koszty utrzymania zniechęcają studentów do samodzielnego wynajmowania mieszkań, dlatego coraz częściej decydują się oni na zamieszkanie w kilka osób. Ankieta, w której uczestniczyło 410 studentów, pokazała, że 37 proc. z nich rozpoczyna poszukiwania lokum z grupą znajomych. Zaś 27 proc. decyduje się na dokwaterowanie do studentów, którzy mają już najęte mieszkanie.

Najczęściej mieszkają oni w trzy-czteroosobowych grupach, wynajmując mieszkania dwu- i trzypokojowe. - Mimo że studenci najchętniej mieszkają w kilkuosobowych grupach, to mieszkania cztero- i pięciopokojowe nie są dla nich dobrym rozwiązaniem, głównie ze względu na sposób ich aranżacji oraz często zbyt wysoki standard wykończenia, a co za tym idzie zbyt wysokie ceny - mówi Marta Kosińska. I dodaje, że na popularności traci typowa stancja, czyli pokój wynajmowany w mieszkaniu lub domu, w którym mieszka również właściciel.

Przed dwoma laty co dziesiąty ankietowany student deklarował, że chce zamieszkać na stancji. W tym roku jest to już tylko 7 proc. - To efekt zwiększenia liczby mieszkań przeznaczonych pod wynajem w ciągu kilku ostatnich lat i spadku kosztów mieszkania w porównaniu z kosztami stancji - wyjaśnia Marta Kosińska, specjalistka z Szybko.pl. Ba, jeśli podzielić koszty najmu dużego mieszkania na większą grupę osób, to może okazać się, że stancja jest droższym rozwiązaniem.

Ankieta pokazała jeszcze jedno - w porównaniu z latami ubiegłymi na znaczeniu zyskała lokalizacja. Za kluczową uznaje ją przeszło ośmiu na dziesięciu studentów szukających lokum, podczas gdy przed dwoma laty tylko co trzeci. - Można wnioskować, że jest to efekt nasilenia się kłopotów komunikacyjnych w dużych polskich miastach. Nawet studenci dysponujący relatywnie dużą ilością wolnego czasu nie chcą poświęcać godzin na stanie w korkach - uważa specjalistka z Szybko.pl. Podkreśla też zdecydowany wzrost znaczenia standardu i stanu technicznego mieszkania jako czynnika decydującego o wyborze. - Przed dwoma laty 14 proc. studentów przywiązywało wagę do tej kwestii, podczas gdy w tym roku ponad połowa. Jest to kolejny wynik świadczący o zmianach preferencji studentów i wzroście ich oczekiwań w stosunku do wynajmowanych nieruchomości.

W Warszawie najdrożej

Oczywiście niemal każdy z ankietowanych jako ważny czynnik wyboru mieszkania wskazał cenę (w ankiecie można było wybrać więcej niż jedną odpowiedź). Najdroższym miejscem do studiowania bez wątpienia jest Warszawa. Firma Home Broker podaje, że najęcie dwupokojowego mieszkania kosztuje tu średnio przeszło 2,3 tys. zł miesięcznie, zaś trzypokojowego - ok. 3,5 tys. zł. Nieco taniej jest w Krakowie. Tu średni miesięczny czynsz wynosi odpowiednio ok. 1,7 tys. i 2,5 tys. zł.

Dużo tańsze są np. Toruń i Lublin. W tym drugim, słynącym głównie z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, dwupokojowe mieszkanie można nająć średnio za ok. 1,4 tys. zł, w Toruniu zaś, mieście Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, za ok. 1,1 tys. zł miesięcznie.

Uwaga! W praktyce czynsze mogą być o kilkanaście procent niższe, gdyż Home Broker podał stawki ofertowe. Ponadto - zgodnie z danymi tej firmy - studenci celują zazwyczaj w lokale o jedną czwartą tańsze od średniej rynkowej. Pamiętajmy również, że w każdym z tych ośrodków akademickich czynsze są zróżnicowane, a ich wysokość zależy głównie od lokalizacji.

- Szukając mieszkania w stolicy, studenci przeważnie liczą się z wydatkiem na poziomie 1,8-2,2 tys. zł za dwa pokoje oraz 2,4-2,8 tys. zł miesięcznie za trzy pokoje - przyznaje Piotr Janczarek z Home Broker.

I jeszcze jedno: obecnie podaż lokali na wynajem jest tak duża, że nie trzeba się obawiać gwałtownego wzrostu czynszu. Obawiać trzeba się natomiast oszustów. - Ich działalność nasila się zwykle w okresie letnim i na początku roku akademickiego, kiedy na rynku wynajmu odnotowuje się zwiększoną liczbę osób poszukujących nieruchomości - ostrzega Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse & Partnerzy.

Fałszywy właściciel

Jańczuk opowiada, że często praktykowanym przez oszustów mieszkaniowych procederem jest najmowanie mieszkań, a następnie podnajmowanie ich w roli "właściciela" kolejnym kilku osobom. Zazwyczaj nie wzbudzający żadnych wątpliwości wobec wynajmującego mieszkania kandydat na najemcę podpisuje umowę najmu, wpłaca zaliczkę i przez pierwsze miesiące regularnie opłaca zobowiązania wynikające z umowy. Do czasu, kiedy sam nie opublikuje ogłoszenia, w którym po wyjątkowo atrakcyjnej cenie proponuje wynajem tego samego mieszkania. - Chętnych nie brakuje i rzadko kto wobec tak okazyjnej ceny prosi oferenta o przedstawienie dokumentów świadczących o prawie do lokalu - twierdzi Marcin Jańczuk. I dodaje, że oszust podpisuje umowę najmu, pobiera kaucję, często również czynsz za pierwsze miesiące. Czynność powtarza z kolejnymi naiwnymi klientami.

W Metrohouse & Partnerzy radzą, by przy podpisywaniu umowy najmu koniecznie żądać od osoby podającej się za właściciela mieszkania dokumentów świadczących o jego prawie do lokalu. Najczęściej będzie to akt notarialny (umowa sprzedaży nieruchomości) oraz odpis z księgi wieczystej, gdzie można skonfrontować dane właściciela z przedstawianymi przez niego dokumentami. Dostęp do ksiąg wieczystych jest możliwy także za pomocą internetu, pod adresem http://ekw.ms.gov.pl/, co znacznie ułatwia weryfikację.

Mieszkanie widmo

Studenci są także celem pseudoagencji nieruchomości, które w prasie i w internecie oferują atrakcyjne cenowo oferty wynajmu mieszkań. - Po wizycie w biurze okazuje się, że przekazanie adresu wiąże się z obowiązkiem uiszczenia "opłaty rejestracyjnej" w wysokości ok. 200 zł. Nawet pomimo zapłaty takiej kwoty klienci otrzymują oferty nieaktualne, nieistniejące lub po cenach znacznie odstających od wartości prezentowanych w biurze - ostrzega Marcin Jańczuk. I wyjaśnia, że prawdziwy pośrednik nigdy nie zażąda wynagrodzenia za samo przekazanie adresów. - W przypadku tego typu sugestii należy udać się do innego biura, które wynagrodzenie pobierze dopiero po znalezieniu odpowiedniego mieszkania i podpisaniu umowy najmu - radzi Jańczuk.

Fałszywy najemca

Student też powinien wykazać się wyrozumiałością, jeśli wynajmujący zechce go prześwietlić. Wszak sporo ryzykuje, oddając obcej osobie klucz do swojego mieszkania, zwłaszcza umeblowanego i wyposażonego. W Metrohouse & Partnerzy twierdzą, że wynajmujący wielokrotnie stawali się ofiarami oszustów posługujących się skradzionymi lub podrobionymi dokumentami. Taki najemca po kilku miesiącach znikał z wynajmowanego mieszkania bez uregulowania zaległych opłat na rzecz właściciela, przywłaszczając sobie mienie o znacznej wartości.

- Dlatego trzeba uzyskać od najemcy jak najwięcej informacji o jego miejscu pracy oraz wynagrodzeniu, aby upewnić się, czy będzie w stanie pokrywać koszty - radzi pośrednik.

Prostym sposobem na sprawdzenie "historii najemcy" jest poproszenie go o referencje od poprzednich wynajmujących, a także przedstawienie drugiego dokumentu ze zdjęciem, co może uchronić przed osobą posługującą się fałszywkami. Niektóre agencje sprawdzają dokumenty w specjalnej bazie "Dokumenty zastrzeżone".

Jednak w przypadku studentów niektóre sposoby weryfikacji nie wchodzą w grę. Co wówczas? Piotr Janczarek zauważa, że nic nie stoi na przeszkodzie, by stroną umowy najmu był rodzic. - Dobrym zabezpieczeniem dla właściciela, choć rzadko praktykowanym, jest też podpisane umowy najmu okazjonalnego - dodaje specjalista.

W odróżnieniu od tradycyjnych umów pozwala ona właścicielowi na łatwiejsze pozbycie się z mieszkania najemcy, który nie wywiązuje się z warunków podpisanej umowy (np. nie płaci czynszu).

Kłopotliwy najem okazjonalny

Taka umowa musi być jednak zawarta u notariusza, a najemca zobowiązuje się, że jeśli nie wywiąże się z warunków umowy, wyprowadzi się na żądanie właściciela. Ponadto lokator wskazuje miejsce, w którym mógłby zamieszkać, a dysponent tego lokalu - wyraża na to zgodę (jego podpis musi być poświadczony przez notariusza).

A gdyby lokator nie chciał się wyprowadzić? Wtedy wystarczy sądowa pieczęć nadająca żądaniu właściciela klauzulę wykonalności. Wówczas do akcji wkracza komornik. Zatem umowa o najem okazjonalny ułatwia eksmisję na bruk. Tyle że jeśli ktoś jest uczciwy, nie musi się jej obawiać. Można jednak oczekiwać od wynajmującego, że w zamian zgodzi się na jakiś upust.

Sprawdź oferty wynajmu mieszkań w Warszawie na Domiporta.pl

Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Oferty motoryzacyjne

  • Samochody Audi

    Szeroki wybór samochodów marki Audi.

  • Alfa Romeo

    Samochody Alfa Romeo w serwisie www.autotrader.pl

  • Samochody Skoda

    Skoda Octavia, Skoda SuperB, Skoda Fabia i wiele innych modeli.