Mieszkania w TBS-ach na sprzedaż

Aneta Walentek
29.04.2008 01:00
A A A Drukuj
Warszawa, ul. Nasielska 36/38. Budynek TBS Praga-Południe na warszawskim Grochowie

Warszawa, ul. Nasielska 36/38. Budynek TBS Praga-Południe na warszawskim Grochowie (Fot. Jerzy Gumowski / AG)

Miały służyć osobom, których nie stać na zakup własnego M. Stały się dochodowym interesem dla najemców. Sprawę zbadali reporterzy "TVN Uwaga" i "Gazety"


W internecie roi się od ogłoszeń osób, które rezygnują z mieszkań w Towarzystwach Budownictwa Społecznego i zarabiają na tym po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Chętnych nie brakuje, choć wydaje się, że odkupienie lokalu z TBS-u jest nieopłacalne, bo to tylko prawo najmu.

- To i tak o połowę taniej niż zakup własnego lokalu - mówi pani Katarzyna, która kilka tygodni temu wprowadziła się do jednego z warszawskich TBS-ów. - Moje mieszkanie jest ślicznie wykończone, na strzeżonym osiedlu, w dobrym punkcie. To nic, że niewłasne, ale mogę w nim mieszkać do końca życia. Dopłaciłam 180 tys. zł.

Ideą TBS-ów było budowa mieszkań na wynajem dla ludzi, których nie stać na zakup własnego lokum. Gminy dały grunty, a domy wybudowały TBS-y przy wsparciu z budżetu państwa. Nowy lokator musiał jedynie wpłacić do TBS-u ok. 30 proc. wartości mieszkania, czyli tzw. partycypację, i dostawał za to prawo dożywotniego mieszkania w lokalu.

Tysiące osób w całej Polsce czekają w kolejce do TBS-owskich mieszkań. - Od dwóch lat jestem na liście rezerwowej, bo powiedziano mi, że jeśli ktoś zrezygnuje, to wskoczę na jego miejsce - mówi 31-letni Grzegorz Benczarski. - Czekałem, czekałem i się nie doczekałem.

Dochodowy interes

Dziś osoby, które kilka lat temu ze łzami w oczach odbierały klucze do mieszkań w TBS-ach, pozbywają się ich ze sporym zyskiem. Są też i tacy, którzy sprzedają prawa do lokalu zaraz po ich otrzymaniu.

Handel kwitnie we wszystkich większych miastach: Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie. Mechanizm jest prosty. Najemca za zgodą towarzystwa ceduje swoje prawa do najmu. Formalnie odzyskuje jedynie kwotę partycypacji, w rzeczywistości dostaje dodatkowo tzw. odstępne. W zależności od lokalizacji domu zarabia od 50 do nawet 200 tys. zł.

- To świetny interes - mówi pan Leszek, który trudni się pośrednictwem w kupnie i sprzedaży praw do lokali w TBS-ie w Warszawie.

Reporterom "TVN Uwaga" udało się sfilmować go z ukrytej kamery, kiedy próbował sprzedać lokal w TBS-ie Wawer. W ofercie miał też mieszkania na Pradze-Południe i Mokotowie. - Jeżeli się wpłaca 30 tys. partycypacji, a bierze 120, to chyba więcej nie potrzeba. Prosty sposób na zarabianie pieniędzy - mówi.

Niezabronione, więc dozwolone

Prezesi TBS-ów twierdzą, że nic o sprawie nie wiedzą. - Nie słyszałem o takim procederze i nie dopuszczam myśli, że coś takiego się dzieje - przekonuje prezes TBS-u Warszawa Praga-Południe Andrzej Kowal.

Dyrektor z TBS Bemowo Andrzej Smoliński: - To nieformalne, robią to prywatne osoby, więc nas to nie interesuje.

Tyle tylko że w większości TBS-ów można dostać szczegółowe informacje, jak odkupić lokal z TBS-u i ile to kosztuje. - Pani wejdzie w internet, jest mnóstwo ogłoszeń - poinstruowała naszą reporterkę pani Ewa z TBS-u Praga-Północ. - Musi się pani liczyć, że trzeba będzie zapłacić odstępne.

- A czy to legalne? - pytam.

- Wie pani, wszyscy tak robią, bo każdy chce zarobić, a my nie przeszkadzamy - unika odpowiedzi wprost.

- To, co nie jest zakazane, jest dozwolone - mówi z rozbrajającym uśmiechem na twarzy pracownica TBS-u Bemowo, którą nakręcili reporterzy "Uwagi". - Choć to zdecydowanie wbrew idei TBS-ów, bo przecież kolejka oczekujących nie zmniejsza się.

Oddawane mieszkania mogłyby wracać do zasobów TBS-ów, a następnie trafiać do osób z list rezerwowych. Ale tak się nie dzieje, bo prawo pozwala na cedowanie praw do mieszkań. A same towarzystwa nie zadbały o to, by zabezpieczyć swoje interesy i zastrzec sobie prawo do odzyskanych lokali. - A niby jak? - pyta prezes Kowal.

Okazuje się, że jest to możliwe. - W TBS-ie w Pile partycypant odbiera swoje pieniądze, i to zwaloryzowane, więc nie ma prawa kierować do mieszkania nikogo - mówi zastępca prezydenta Piły Jerzy Wołoszyński. - Nabór prowadzony jest z listy rezerwowej.

Prezesi TBS-ów, w których kwitnie dochodowy handel, upierają się jednak, że prawo nie daje im takich możliwości.

Patologia marginalna

Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury, które nadzoruje polskie TBS-y, byli informowani o sprawie. - Mamy wiedzę obiegową, choć oficjalnie prezesi towarzystw nie zgłaszali nam tego problemu - mówi Artur Wieliczko z ministerstwa. - To jest patologia, ale nie jest to zjawisko nagminne - bagatelizuje.

Sprawą nie interesują się też władze miast, które mają nadzór właścicielski nad TBS-ami. - To nie jest przestępstwo - twierdzi rzecznik urzędu miasta w Warszawie Tomasz Andryszczyk. - Ale jeśli lokal wypada spod kontroli TBS-u, to nie jest w porządku.

Wszyscy nasi rozmówcy zgadzają się, że z ideą budownictwa społecznego nie ma to nic wspólnego. Prezes praskiego TBS-u Andrzej Kowal obiecuje "Gazecie", że do chwili, gdy nie uzyska z Ministerstwa Infrastruktury dokładnych wytycznych, wstrzymuje możliwość przenoszenia prawa najmu.



Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Oferty motoryzacyjne

  • Samochody Audi

    Szeroki wybór samochodów marki Audi.

  • Alfa Romeo

    Samochody Alfa Romeo w serwisie www.autotrader.pl

  • Samochody Skoda

    Skoda Octavia, Skoda SuperB, Skoda Fabia i wiele innych modeli.